Pod tą nazwą skryliśmy miłosne historie opowiedziane z naszej perspektywy. Pełne emocji i detali. Przyłapane męskim i żeńskim okiem. Piękne, bo prawdziwe.

Kontakt

+ 48 531 729 890
+ 48 531 729 890
kontakt@dzikosc-serca.pl
Wrocław

Follow Us

Magiczna sesja 6 lat po ślubie

Kto powiedział, że sesja ślubna musi się odbyć w dniu ślubu albo bezpośrednio po? Kasia i Daniel zrobili to w swoim stylu – 6 lat później! Dzięki temu mogli poczuć to jeszcze raz, tym razem niosąc słodki bagaż wspólnych doświadczeń, który na nowo zabarwiał ich wspomnienia ślubne. Towarzyszył im młodszy synek – owoc i żywy dowód miłości. Okazuje się, że czas nie musi jej ugasić. Kasia i Daniel patrzyli na siebie płomiennie, a upływające lata zdawały się ten płomień jedynie podsycać. Przez 6 lat wiele się zmienia. Pojawiają się dzieci, wkracza rutyna, wchodzimy w nowe role, do których nikt nie jest w stanie nas przygotować. Trudno o romantyczne chwile we dwójkę.

Ta para znalazła na to sposób. To zabawa, radość i wolność. Z ich Instastories przebija swoboda i szczęście. Gdy wychodzą na sanki w środku tygodnia, nie czekając na weekend. Gdy malują meble, nadając im wyjątkowego charakteru. Gdy uprawiają „zamotany fitness” – dzieci na plecach mamy. Gdy tata bierze maluchy na koncert reagge. Bo dlaczego nie?

Rozmawiając z Kasią i Danielem oraz obserwując ich aktywność w sieci, a wreszcie biorąc pod uwagę to, że decydują się na sesję ślubną 6 lat po przysiędze, wiedzieliśmy, że to nie będzie „zwykła” sesja.

Każda jest niezwykła, ale ta miała być niezwykle niezwykła!

Miejsce: stara kotłownia.

Nastrój miejsca: ciężki, industrialny.

Nastrój pary: swobodny. Ich uczucie, wciąż świeże, choć stateczne i dotarte przez lata małżeńskich doświadczeń, zdawało się rozświetlać wnętrze.

Wszystko było na właściwym miejscu. Promienie słońca padały pod idealnym kątem. Wiatr wiał z odpowiedniej strony. Czerwień pomadki doskonale komponowała się z różami w bukiecie.

Sesja była luźna i wesoła. Znalazł się czas na pogawędki, ciastka i herbatę. Ci, przed obiektywem i ci za obiektywem czuli się na tyle dobrze, że trudno było zakończyć pracę. Przedłużaliśmy więc ze świadomością, że mamy już wystarczająco materiału. Wykorzystaliśmy sytuację do ostatniej sekundy. Jeszcze jedna sceneria. Jeszcze jeden kadr. Jeszcze trochę tych pozytywnych wibracji, którymi z takim wdziękiem dzielili się Kasia i Daniel.